ARTYSTA TO TEŻ...KRÓLIK DOŚWIADCZALNY
Dodane przez grazkakch dnia Sierpień 09 2012 13:38:33


PROLOG



Ostatni rok mego życia przyniosł mi kolejne, tym razem całkowicie niechciane doświadczenia. Bywam z przymusu w miejscach w których absolutnie nie chcę być, robię rzeczy niechciane, widzę coś, co absolutnie nie chciałabym w innej sytuacji widzieć.

Wczorajszy wieczór i rozmowa z osobą o podobnych doświadczeniach – Kubuś DZIĘKI – wyzwoliły we mnie potrzebę napisania, wyrzucenia z siebie.

Poczytajcie




Rozszerzona zawartość newsa





Chemioterapia… Kobietom ze zdiagnozowanym guzem piersi i nie tylko im, podaje się w kroplówkach cytostatyki. Jest to najsilniejsza, chemioterapia antracyklinami. Ja na swój własny użytek nazwałam sobie tę kroplówkę „czerwono dziwką”. Kropla tego „świństwa” wpuszczona na papier czy jakikolwiek materiał wypala go natychmiast. Tak więc niszczy wszystko. W organizmie też, chore i zdrowe, nie wybierając, nie segregując, bo nie ma takiej siły sprawczej.Ale co najgorsze sięga też mózgu człowieka.

Od samego początku zadawałam i zadaje nadal zadaje sobie pytania, mimo że ten etap już za mną, DLACZEGO, DLACZEGO w XXI wieku człowieka nadal traktuje się jak królika doświadczalnego. Dlaczego pacjent nie jest rzetelnie uświadamiany o psychicznych konsekwencjach takiej terapii. U jednych uwidoczniającej się w postaci niespodziewanych, nagłych depresji, u innych w postaci ogromnej senności i braku koncentracji, zaniku pamięci, rozdrażnienia.

Pytam też DLACZEGO równolegle do leczenia cytostatykami nie udziela się porad psychologiczno-terapeutycznych, zważywszy że człowiek pozostaje z problemem absolutnie SAM.

Żaden mąż, przyjaciel, czy nawet kochanek, nie jest w stanie tego udźwignąć. No, przepraszam tych którzy mają to szczęście i mają tak cudowne osoby obok siebie. Zazdroszcze Wam, ale tak szczerze, z serca. I wiedzcie, że jesteście wybrańcami losu.

Wiem co teraz myślicie… czyli co? Poddać się, nie leczyć? Przecież każdy chce żyć! Oczywiście KAŻDY, ale GODNIE, nie ze świadomością stanów których się nie chciało, do których wstyd wracać, których konsekwencje jeszcze bardziej niszczą i dołują.

Czytałam ostatnio świetną książkę „Rak nie jest chorobą” Andreasa Moritza. Połknęłam ją w godzinę. Robercie – dzięki za nią. Zbieżna jest ona z myślą, którą już dawno przekazał mi Kuba- „nowotwór to choroba duszy a nie ciała”. A i w książce Urszuli Dudziak " Wyśpiewam Wam wszystko"
wiele można wyczytać. (za nią dziękuje Angeli)

Dziś wiem jedno. Na pewno trzeba się z tym wszystkim ROZLICZYĆ. I ten wpis na mej ścianie jest moim rozliczeniem, za które NIE PRZEPRASZAM, NIE WSTYDZE SIĘ




EPILOG
A poza tym to generalnie żyje normalnie. Tworze, gram na scenie, bawie się, uśmiecham. Dbam o swój wygląd, staram się być interesująca i piękna. Po prostu ŻYJE.


A wniosek? Nasuwa się sam.

MAMONA, cholerna MAMONA rządziła, rządzi, i nie oszukujmy się, będzie rządzić światem, a człowiek, jest… nawet nie nikim, a niczym w tej całej maszynie, gdzie tylko KASA, KASA, KASA.

Dlatego…
NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ. Dawajmy innym siebie, dobre słowo, przyjaźń, miłość.
TO CAŁE NASZE BOGACTWO, CAŁE CZŁOwieCZEŃSTWO